wtorek, 7 kwietnia 2015

Sylveco. Odbudowujący szampon pszeniczno-owsiany.



Kolejny post z cyklu 5 kosmetyków do pielęgnacji włosów z mojej toaletki ;)
Poprzednie dwa możecie zobaczyć tutaj: 
1. Balsam BB z keratyną marki Schwarzkopf, GlissKur, upiększający, 11 w jednym TUTAJ

2. Szampon Pantene aqua light, włosy bez obciążania TUTAJ



Dziś na tapetę biorę numer 3. odbudowujący szampon pszeniczno owsiany marki Sylveco, przeznaczony do każdego rodzaju włosów. 

Na początek opakowanie. Przyciemniana plastikowa butla, bardzo bogato opisana etykieta i zamknięcie typu klik.  Szata graficzna prosta, bardzo skromna i bardzo bogata zarazem. Skromna w kolorystyce, a bogata w informacje na niej zawarte. 








Informacje z opakowania w dwóch słowach. Hipoalergiczny, naturalne składniki. Zapobiega przesuszaniu, wzmacnia włosy, poprawia miękkość i elastyczność. Nie podrażnia, dodatkowo zawiera miód, kwas mlekowy i pantenol. Generalnie producent obiecuje dużo dobrych rzeczy, a jak jest w praktyce?

Stosowanie: Szampon należy  rozprowadzić na mokrych włosach i spienić. Potem dokładnie spłukać. W razie potrzeby czynność powtórzyć...


Moja opinia: Otóż na starcie pojawia się problem. Przynajmniej u mnie, a ja mam włosy długie i gęste... Zgodnie z instrukcją nakładam szampon na mokre włosy, masuję... i co? I nic. Nic a nic nie chcą się spienić... Szampon jest baaaardzo gęsty, powoli i leniwie wylewa się butelki, ale to jeszcze nie znaczy nic złego, raczej odwrotnie, że jest dobrze skoncentrowany i nadziany dobroczynnymi składnikami... jednak te składniki za nic w świecie nie chcą się połączyć z moimi włosami... Potrzebna jest druga albo i nawet trzecia porcja (a uwierzcie mi że mam tendencje do szybkiego wykańczania kosmetyków bo porcje szamponu na moją ilość włosów zawsze biorę spore) szamponu żeby jakieś piankowe bąbelki zaczęły się pojawiać... Więc gdy na moich włosach zajdzie się już cała garść produktu to dopiero wtedy możemy przejść do punktu o tym żeby szampon spienić... Wszystko trwa długo, produktu trzeba więcej... No ale nic to. Potem myje się już bardzo przyjemnie. Kosmetyk jest gęsty, fajnie się nim masuje. Potem spłukanie. I znowu problem. Bo kosmetyku nawaliłam tyle że teraz długo muszę go spłukiwać... A dodam że zawsze myję głowę podczas kąpieli pod prysznicem, więc bieżąca woda ciężko sobie radzi z tym kosmetykiem... Niestety... No ale gdy już mam na włosach ręcznik, czas na rozczesywanie... I znów problem. Włosy są sztywne. Mocne i  błyszczące ale sztywne... Cały proces mycia długich włosów mnoży problemy... A efekt po? No może i jest. Włosy są mocne, sztywne, bez zapachu... Fajne do czesania, bo dobrze się zaplatają w kitkę czy dobierańca.. Ale żeby były elastyczne i miękkie to nie mogę powiedzieć...

Moja ocena 3+ w skali 0-10. Niestety. I to jeszcze te trzy punkty są na skład, bo faktycznie, dobry jest, naturalny i taki inny niż produkty na drogeryjnych półkach... Ale niestety w użyciu ciężko znaleźć pozytywy... Polecam dla lubiących eko kosmetyki. Nie polecam tym którzy tak jak ja codziennie rano biorą prysznic, myją głowę i nie mają czasu na podwójne mycie, czesanie itp. 






4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. A u mnie niestety jak widać się nie sprawdził...

      Usuń
  2. Zobaczyłam nazwę i zapragnęłam go mieć... Ale może rzeczywiście zrezygnuję, skoro mam mieć sztywną fryzurę na głowie?

    OdpowiedzUsuń

Skoro już tu jesteś to zostaw po sobie ślad, będzie mi bardzo miło że podzielisz się ze mną swoim zdaniem ;) A jeśli nie chcesz nic pisac to zaobserwuj blog, będziesz na bieżąco z moją pisaniną :) Dziękuję i pozdrawiam!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...